czwartek, 12 lutego 2015

Virtualna Jazda-Nowa Ciężarówka (#4)

           Witam.

     Po powrocie do Polski, miałem długi weekend. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. W poniedziałek wieczorem dostałem telefon od pracodawcy. Powiedział mi, że jutro (wtorek 10.02) czeka na mnie niespodzianka w firmie. Zastanawiałem się co to może być. Myślałem o nowej Kelsie.  W zastanowieniu położyłem się spać.

       Po godzinie 8:25 następnego dnia (11.02) byłem już na bazie w firmie. Odrazu poszedłem do biura Roberta(mojego pracodawcy). Pogadaliśmy chwilę i poszliśmy na główny plac. Stoi tam moja Scania i jakieś granatowo-fioletowe  nowe Volvo FH16 nowej generacji. Robert daje mi kluczyki do Volva i powiedział "Teraz jest twoje"  Zdziwiony dlaczego powiedziałem Robertowi, że Scania jest praktycznie nowa ma dopiero Przejechane 30 tyś  KM.  Pracodawca wyjaśnił mi, że Scania idzie dla nowego kierowcy a dla mnie zakupiono sześciu set konne Volvo w konfiguracji 4x2 w najwyższej kabinie. Bardzo się ucieszyłem, że już dziś wieczorem wyjadę w trasę. Z Wrocławia na zachód europy. Po rozmowie i przekazaniu mi wszystkich niezbędnych papierów, poszedłem do biura spedytora i wziąłem dokumenty potrzebne do załadunku i rozładunku.  Okazuje się, że jadę do Szwajcarii a tam dostanę informacje o kolejnej trasie. Nie będzie mnie w domku do piątku wieczoru.
         O godzinie 13:25 wyjechałem już załadowany z Polski w stronę Szwajcarii. W radiu zapowiadają nie korzystne warunki pogodowe. Według ich specjalistów dziś w moim rejonie Niemiec ma padać śnieg z gradem i wiatr może osiągnąć nawet 60 km/h. Nie są to dobre informację dla mnie,ale niestety trzeba jechać,pieniądze same nie wpłyną na konto w banku. Stwierdziłem,że tą noc spędzę w motelu za Dresden. Zbliżała się godzina 01:00. Tachograf nie pozwalał mi dalej jechać,ale szczęśliwie udało dojechać mi się do motelu. Zjadłem kolację i położyłem się spać.
         
 Było po godzinie 04;00 rano,gdy obudził mnie huk. Szybko zerwałem się z łóżka podbiegłem do okna,żeby sprawdzić czy może mój zestaw nie ucierpiał,ale moje obawy zniknęły. Za to odwróciłem głowę a tam leży przewrócony ciągnik siodłowy marki MAN. Wiatr,był tak silny że przewrócił samotnie stojącą na parkingu ciężarówkę. Ucieszyłem się w duchu,że mój zestaw zaparkowałem pod dużą ścianą. Szybko zbiegłem na dól,aby sprawdzić czy kierowcy nic nie jest ponieważ spał w środku. Na szczęście w nieszczęściu skończyło się tylko na zadrapanej ręce. Facet miał ogromne szczęście,ponieważ gdyby ciężarówka przewróciła się na drugą strona to spadły by na niego noże,które miał przywieszone dla ozdoby.  Tej nocy,a raczej już ranka nie mogłem zasnąć ciągle myślałem, a co by było gdybym to ja się znalazł w takiej samej sytuacji. Nie dawało mi to spokoju. Od 05;00 oglądałem niemieckie wiadomości i podawali informację,że takie zjawiska pogodowe mają ustąpić.
           Zjadłem śniadanie i o godzinie 10,25 wyruszyłem w trasę. Według GPS,miałem być już tego wieczoru w Szwajcarii a dokładnie w Zurichu. Trasy przez Niemcy mijają mi szybko,dlatego,że ciągle jadę autostradą. Dopiero jak wjechałem na tereny Szwajcarii zaczęła się zabawa. Wzniesienia,ostre zakręty to co lubię najbardziej. W między czasie wykonałem trzy pauzy po 15 minut i zatankowałem ciężarówkę. Jeszcze nie dowiozłem jednego ładunku,a spedytor dzwoni do mnie i mówi,ze załadunek będę miał w tym samym mieście. Dla mnie to dobrze,nie będę musiał tracić czasu na dojazdy. O godzinie  20:25 zajechałem na spedycję i się rozładowałem. 

             Tak minęła mi podróż do Szwajcarii,jeśli opowiadanie się spodobało to udostępnij lub napisz opinię w komentarzu :)
  Polski Trucker®

wtorek, 10 lutego 2015

Virtualna Jazda…(#3)

    Witam.

          Wstałem o 7.15,byłem jeszcze na bazie w Southampton. Zaparkowałem samym koniem na parkingu obok biur. Zrobiłem herbatę i na szybko jakieś śniadanko. Niby ten dzień był tak jak,każdy inny,Ale dziś wyjątkowo miałem dużo energii. Po śniadaniu wsiadłem z Trucka obszedłem go do okola ,żeby sprawdzić czy nic nie jest uszkodzone. Po 7.45 wszedłem do biura,żeby odebrać papiery z rozładunku. Trwało to jakieś 10 minut. Później dostałem informacje,że mam się udać do biura nr 25 w celu odebrania papierów załadunkowych.
Po wszystkich formalnościach, sprawdziłem płyny i opony w Scanii wszystko było w porządku.

          Odpaliłem Scanie ,naczepa podczepiona można ruszać. Jadę ulicami angielskiego miasta w stronę autostrady.Po trzech godzinach jazdy  według tachografu musiałem udać się na 45 minutowy odpoczynek. Akurat 500 m przede mną była duża stacja BP. Zaparkowałem zestaw,stałem sam w środku na prawdę sporego parkingu. Poszedłem kupić świeżą kawę,croissanta i nowy angielską wersję Trailer Magazin. Po około dziesięciu minutach udałem się do ciężarówki. Trochę po sprzątałem w środku i zaparzyłem herbaty na drogę.
No i ruszam GPS- mi mówi,że do portu zostało mi 200 km,to będzie jakieś trzy godziny spokojnej jazdy. 
No i wjeżdżam na prom,akurat zmieściłem się w czasie tachografu. Teraz czeka mnie cztery godziny płynięcia promem,a potem 5 godzin snu w porcie. Termin oddania ładunku miałem na środę(04.02)do godziny 14:30. Akurat nie musiałem daleko jechać ponieważ rozładunek był w Amsterdamie. Zajechałem tam na godzinę 13:00. Miałem szczęście bo moja rampa była wolna. Zajechałem oddałem wszystkie papiery podbiłem kwitki i się rozładowałem. Po godzinie 15 zadzwonił do mnie spedytor,że mój kolejny załadunek jest w Rotterdamie. Mają mi tam załadować 25 ton artykułów elektronicznych. Zrobiłem pauzę 15-stkę i wyruszyłem w drogę.  W Rotterdamie,byłem po 17:30. Niestety szczęście mi tym razem nie dopisało. Moja rampa była zajęta a przede  mną były dwa zestawy też na tą samą rampę. Niestety również nie wyrobiłem się w tachografie. I załadunek musiałem przesunąć na Czwartek(05.02)na godzinę 07:15.
         Czwartek rozpocząłem o godzinie 06:25. Wstałem umyłem głowę,zęby i poszedłem do pobliskiego sklepu po bułki i wędlinę. Zjadłem śniadanie,patrzę na zegarek a tu godzina 07:10. Szybko odpaliłem ciężarówkę i podjechałem pod moją rampę. Załadowali mnie dość szybko,bo nie trwało to dłużej niż 45 minut. W tym czasie wypełniłem całą papierkową robotę. Mój kierunek drogi to Berlin. Mam dwa dni na dostarczenie ładunku. Wjeżdżam na jedną z europejskich autostrad,aż miło jechać nie to co w Polsce. Chociaż nasze drogi,też mają swój urok. Mimo tych dziur i braku poboczy(oczywiście nie wszędzie) to coś w nich jest.  Jadę tak rozmyślając i nawet nie zauważyłem migającej kontrolki Alladyna(kontrolka oleju oczywiście). Zdziwiło mnie to,ponieważ olej był uzupełniany dwa tygodnie wcześniej. Ogółem to cała ciężarówka przechodziła przegląd więc coś mi tu nie gra. Nie przemyślając sprawy dłużej zjechałem na pas awaryjny. Patrzę pod ciężarówkę,a tu kapie mi z misy olejowej. Niestety nie mogę sam nic zrobić na własną rękę przy ciężarówce,ponieważ wtedy straciła by gwarancję. Dzwonię do między narodowego serwisu Scanii. Mają przyjechać za godzinę i mnie zaholować do serwisu. Czekając na nich zadzwoniłem do spedytora i wyjaśniłem całą sprawę. Ładunek ma przejąć mój kolega z firmy,który akurat wraca tą samą trasą co ja tyle,że na pusto. Więc nie będzie żadnych opóźnień z ładunkiem.
             Kolega odebrał ładunek,mnie zaholowali do serwisu. Serwisant powiedział, mi że naprawa potrwa 2 godziny i już po godzinie 20:00 będę mógł ruszać w trasę. Mimo to ,iż naprawa potrwała krótko to mi tachograf wybijał godzinę snu. Więc i tak musiałem zostać w Bochum na noc. Serwis nic mnie nie kosztował ani mojego pracodawcy. Misa została,źle przykręcona. Mimo to zastanawia mnie fakt jak mój zestaw przeszedł kontrole jeśli,było takie nie dociągniecie. Najważniejsze,że nic mi się nie stało. Następnego Dnia wyruszyłem w podróż do Polski. Dostałem 2 dni urlopu więc będę miał długi weekend.

Jeśli spodobał się tekst: Napisz komentarz lub udostępnij :)                                                                                                                                                                   Polski Trucker®